Dlaczego tak trudno nam mówić o emocjach?
Dlaczego tak trudno nam mówić o emocjach? Teoria i praktyka przerywania milczenia.
„Co u Ciebie?” – słyszysz. „W porządku” – odpowiadasz automatycznie, nawet jeśli w środku wszystko się gotuje.
Dlaczego tak często kłamiemy na temat naszego samopoczucia? Dlaczego wyznanie „boję się” lub „jestem smutny” przychodzi nam z takim trudem, podczas gdy o faktach, pracy czy pogodzie potrafimy rozmawiać godzinami?
Mówienie o emocjach to umiejętność, której rzadko uczono nas w szkole. W tym artykule przyjrzymy się, skąd bierze się ta blokada (teoria) i jak krok po kroku nauczyć się ją przełamywać (praktyka).
CZĘŚĆ I: TEORIA – Skąd bierze się ta blokada?
Zanim zaczniesz się obwiniać za to, że jesteś „zamknięty w sobie”, zrozum, że milczenie rzadko jest Twoim świadomym wyborem. To często wynik lat wychowania, społecznych norm i mechanizmów obronnych.
1. Bagaż z dzieciństwa i „zakazane uczucia”
Większość z nas dorastała w domu, gdzie pewne emocje były niemile widziane.
- Chłopcy słyszeli: „Chłopaki nie płaczą”, „Bądź twardy”, „Nie ma się czego bać”.
- Dziewczynki słyszały: „Złość piękności szkodzi”, „Nie bądź histeryczką”, „Bądź miła”. W ten sposób nauczyliśmy się, że smutek to słabość, a złość to agresja. Jeśli w dzieciństwie Twoje emocje były ignorowane lub wyśmiewane, jako dorosły instynktownie je ukrywasz, by chronić się przed odrzuceniem.
2. Emocjonalny analfabetyzm
W szkole uczymy się budowy pantofelka i dat historycznych, ale nikt nie daje nam „słownika emocji”. W rezultacie wielu dorosłych cierpi na tzw. aleksytymię (trudność w nazywaniu i odróżnianiu emocji). Często potrafimy powiedzieć tylko, że czujemy się „dobrze” lub „źle”. To tak, jakby próbować opisać barwny obraz, znając tylko dwa kolory: czarny i biały. Brak słów sprawia, że wolimy milczeć, niż ryzykować niezrozumienie.
3. Lęk przed oceną i utratą kontroli
Mówienie o emocjach to odsłonięcie miękkiego podbrzusza. To akt wzięcia na siebie ryzyka (bycia wrażliwym). Boimy się, że jeśli powiemy „nie radzę sobie”, zostaniemy uznani za nieprofesjonalnych, słabych lub „toksycznych”. Boimy się też, że jeśli pozwolimy sobie na płacz lub złość, utracimy kontrolę i emocje nas zaleją.
CZĘŚĆ II: PRAKTYKA – Jak zacząć rozmawiać?
Dobra wiadomość jest taka: komunikacja emocjonalna to mięsień. Można go wyćwiczyć. Nie musisz od razu przeprowadzać głębokich rozmów o traumach. Zacznij od małych kroków.
1. Poszerz swój słownik (Koło Emocji)
Zamiast automatycznego „wkurzyłem się”, spróbuj być bardziej precyzyjny. Czy to była:
- Frustracja?
- Bezsilność?
- Rozczarowanie?
- Zazdrość? Ćwiczenie: Wydrukuj sobie tzw. „Koło Plutchika” lub listę emocji. Gdy coś czujesz, zerknij na ściągę i spróbuj nazwać ten stan precyzyjnie. Nazwanie emocji („name it to tame it”) automatycznie obniża poziom stresu w mózgu.
2. Stosuj „Komunikat JA”
To złota zasada komunikacji. Zamiast oskarżać drugą stronę („Ty zawsze mnie ignorujesz!”, „Denerwujesz mnie”), mów o sobie.
- Zamiast: „Jesteś beznadziejny.”
- Powiedz: „Jest mi przykro i czuję się nieważny, kiedy nie odpisujesz na moje wiadomości.” Schemat jest prosty: Czuję [EMOCJA], kiedy [SYTUACJA], ponieważ [POTRZEBA].
3. Zacznij od „bezpiecznych” tematów
Nie rzucaj się od razu na głęboką wodę. Zacznij trenować mówienie o emocjach w sytuacjach o niskim ryzyku.
- Powiedz partnerowi: „Jestem zmęczony i trochę podirytowany po pracy, potrzebuję 15 minut ciszy”.
- Powiedz przyjacielowi: „Byłem zestresowany tym korkiem na mieście”. Oswajanie bliskich z Twoim językiem emocji sprawi, że łatwiej będzie Wam rozmawiać o poważniejszych sprawach.
4. Zaprzyjaźnij się z pauzą
Kiedy ktoś pyta „Co u Ciebie?”, zatrzymaj się. Weź oddech. Nie musisz opowiadać całej historii życia, ale spróbuj być szczery w skali mikro.
- „Wiesz co, fizycznie okej, ale mam dzisiaj trochę gorszy nastrój.”
- „Dużo stresu w pracy, ale staram się odpocząć.” To małe wyłomy w murze „wszystko w porządku”, które budują prawdziwą bliskość.
Podsumowanie
Trudność w mówieniu o emocjach to nie Twoja wina – to często spadek po przeszłości. Jednak odpowiedzialność za zmianę tego stanu leży już po Twojej stronie. Pamiętaj: niewypowiedziane emocje nie znikają. One gromadzą się w ciele i wybuchają w najmniej odpowiednim momencie.
Zacznij od jednego zdania dziennie. „Czuję…”. To wystarczy na początek.